Green Book, czyli potrzebny „feel so fucking good movie”. [RECENZJA]

Recenzja filmu Green Book


Peter Farrelly – człowiek, który znalazł Sposób na blondynkę i przedstawił światu duet uroczych idiotów o przydomkach Głupi i głupszy. W tym roku udało mu się otrzymać kilka oskarowych nominacji za swój najnowszy twór o zaskakująco nieprzetłumaczonym na język polski tytule – Green Book. Film bardzo lekki, zabawny, prosty, a na dodatek nie nadwyręża mózgu widza. Środowisko zewnętrzne, które o tym dziele jedynie słyszało, zada zapewne uzasadnione pytanie: „Skąd tyle wyróżnień?”. Na to pytanie można sobie łatwo odpowiedzieć tuż po seansie. Wtedy spośród potężnych porcji satysfakcji, przyjemności i uśmiechu, zacznie wyłaniać się podziw.

Green Book to nieskomplikowany portret rodzącej się przyjaźni dwóch mężczyzn. Jeden z nich to zamożny i niezwykle utalentowany, czarnoskóry pianista, który planuje zorganizować dwumiesięczną koncertową trasę po niezbyt tolerancyjnych amerykańskich miasteczkach. Z tego powodu zatrudnia chwilowo bezrobotnego, włoskiego bramkarza na stanowisko kierowcy. Okazuje się on być typowym, rasistowskim makaroniarzem o wielkim sercu, ale małym rozumku (nie mylić z Kubusiem Puchatkiem). W ciągu podróży dochodzi do małego konfliktu charakterów, niespodziewanie (a raczej spodziewanie) prowadzącego do stworzenia unikalnej więzi zbudowanej na tolerancji i zaufaniu.

Na tej relacji zbudowany jest film i właśnie ta relacja wznosi go na wyżyny kina pokrzepiającego. Jest to jedna z tych produkcji, które pojawiają się co tydzień w polskiej telewizji, ale z paroma kluczowymi wyjątkami. Humor jest niewymuszony, naturalnie wypływający  z dwóch magnetyzujących osobowości głównych bohaterów. Żarty są trafione, a co ważne nie biją po twarzy swoją prymitywnością, ponadto służą budowaniu wiarygodnej więzi i przyziemnego, znajomego świata.

Nie da się jednak ukryć, że reżyser, prócz komedii, chce tu przemycić coś więcej. Ukazana w filmie Ameryka to miejsce pełne rasowych uprzedzeń i niesprawiedliwości, gdzie na każdym kroku dochodzi do kuriozalnych zachowań względem ludzi innej karnacji. Brak możliwości zjedzenia przy tym samym stole, co biali, jak i znany już motyw zatrzymania przez policję samochodu, tylko dlatego, że znajduje się w nim czarny mężczyzna – takich scen jest tu o wiele więcej. Zgrabnie odciągają one widzów od luźnej formy, by na chwilę wywołać w nich irytację i zmusić do refleksji, sprowadzającej się do jednomyślnych wniosków. Owszem, zdarzają się sceny przesadzone, wręcz oślepiające swym patetycznym wydźwiękiem, jednakże nie psują one odbioru całości.

Dzięki mądrze napisanemu scenariuszowi, spore pole do popisu mają tu również postacie. Ich profile są dosyć jasno nakreślone, co nie znaczy, że operują na bezbarwnych schematach. Obaj przechodzą podczas historii pewien proces, walcząc ze swoimi przekonaniami, demonami oraz kompleksami. Wzajemnie naładowują się pozytywną energią i potrafią bez skrupułów wyciągnąć na zewnątrz wszelkie brudy, by wzajemnie się z nimi skonfrontować. Nie działałoby to tak dobrze, gdyby nie genialna współpraca Viggo Mortensena z Mahershalą Alim. Udało im się schować częściowo karykaturalne wizerunki w ramach zwykłych, dających się lubić bohaterów. Nominacje do Oskara za pierwszo- i drugoplanowe role są w stu procentach zasłużone, a nie obraziłbym się, gdyby statuetki powędrowały właśnie do ich rąk.

I takim oto sposobem, w gronie nominowanych za „najlepszy film”, znalazły się trzy dzieła głośno traktujące o problemach rasowych. O dziwo, każdy z nich potrafił ugryźć temat z innej, równie ciekawej strony. Green Book nie bawi się w szokowanie i łamanie konwencji. To bardzo chillowy tytuł z kategorii buddy dramedy, wpisujący się w gatunek kina drogi. Potrafi sprawić, że nawet najupierdliwszy krytyk opuści seans z motylkami w brzuchu, a zwykły, niedzielny widz zarówno pośmieje się jak i zastanowi nad paroma kwestiami. I wiecie co? Takich filmów potrzebujemy. Bo czasem po prostu fajnie jest się dobrze poczuć.


Ocena: 8/10

image sources

  • multikino: Multikino
  • Green-Book-2: Film.org.pl
  • Molestowanie-seksualne-i-islamofobia-tworcow-Green-Book-.-Czy-film-straci-szanse-na-Oscary-2019_article: Antyradio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *